Skutki wielkiej miłości

Jak wiemy najważniejsza w życiu jest miłość. Z tym się w pełni zgadzam. I wiele osób chce tą miłość „zalegalizować” zwierając związek małżeński. Gdy idą do urzędu czy kościoła dostają listę wymogów które muszę spełnić. Ale w jakim celu?

Ślub zmienia ich życie nie tylko w tych aspektach, które sobie razem wyobrażają. Zmienia się również ich sytuacja prawna, o czym niewiele osób mówi, a już na pewno nikt nie informuje szczęśliwych narzeczonych jakie to będzie miało konsekwencje. Zatem dla zainteresowanych krótka notka od prawnika o małżeństwie. Jest to pewne uproszczenie, nie będę pisać o wszystkich szczegółach i wyjątkach. Nie jest to ściąga dla prawników, a notatka dla laików.

Kodeks rodzinny i opiekuńczy mówi, że małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta jednocześnie obecni złożą przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego oświadczenia, że wstępują ze sobą w związek małżeński. To tzw. ślub cywilny. Wiele osób decyduje się na ślub konkordatowy – czyli ślub w kościele ze skutkami cywilnoprawnymi. W takiej sytuacji to oświadczenie musi zostać złożone w obecności duchownego. I mamy dwa niezmiernie ważne warunki. Po pierwsze musi istnieć umowa zawarta pomiędzy państwem polskim, a kościołem/związkiem wyznaniowym, lub ustawa, która pozwala na skuteczne zawarcie w ten sposób małżeństwa. Ale, jako że w Polsce większość to śluby katolickie, więc ten warunek nie jest tak trudny do spełnienia. Na drugi warunek zakochani nie mają żadnego wpływu. „Ślub kościelny” jest ważny w urzędzie, jeśli zostanie sporządzony akt małżeństwa. A taki akt małżeństwa zostanie sporządzony tylko jeśli w ciągu 5 dni od dnia zawarcia związku małżeńskiego duchowny dostarczy do Urzędu Stanu Cywilnego stosowne dokumenty. Może się więc zdarzyć, że, mimo iż ceremonia się odbyła, ślub nie jest ważny i wiążący (z punktu widzenia prawa), bo ksiądz proboszcz się rozchorował, a kościelny skręcił nogę, więc nikt nie pojechał w terminie do urzędu. Takiego braku nie da się uzupełnić, nie można donieść dokumentów później. Pozamiatane. Ślub się odbył, wesele było niezłe, wódki nie ma i małżeństwa też.

A co dalej, jeśli udało się już skutecznie zostać mężem i żoną?

Sprawdzamy co mówi kodeks rodzinny. Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki, są zobowiązani do wspólnego pożycia(?), do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli. Jeśli nie mogą się dogadać w jakiejkolwiek kwestii, decyduje sąd – oczywiście jeśli się do niego zwróci którykolwiek z małżonków. Ale co to konkretnie oznacza?

Oboje małżonkowie obowiązani są, każdy według swych sił oraz swych możliwości zarobkowych i majątkowych, przyczyniać się do zaspokajania potrzeb rodziny, którą przez swój związek założyli. Zadośćuczynienie temu obowiązkowi może polegać także, w całości lub w części, na osobistych staraniach o wychowanie dzieci i na pracy we wspólnym gospodarstwie domowym. Czyli układ, że mąż pracuje a żona zajmuje się domem jest wspólnym przyczynianiem się do dobra rodziny. Ale już leżenie z piwem i oglądanie seriali całe dnie, zastępujące poszukiwanie pracy na pewno nie. I w takiej sytuacji jest naruszeniem obowiązków małżeńskich. Pozostając przy pieniądzach – jeśli jeden z małżonków nie daje pieniędzy na dom, sąd może nakazać aby jego wynagrodzenie (pensja) było w całości lub w części wypłacane temu drugiemu z małżonków – na dom. I ten nakaz trwa nawet gdyby zamieszkali osobno. Jeśli jeden z małżonków ma prawo do mieszkania, nieważne czy jest właścicielem, najemcą, czy jeszcze w inny sposób to prawo uzyskał, to jego małżonek może mieszkać wraz z nim i korzystać ze wszystkich sprzętów domowych. Zatem tłumaczenie, że komputer jest mój, telewizor jej, a zmywarka wspólna jest prawnie zupełnie nieskuteczne.

Pod nieobecność jednego z małżonków drugi może go zastępować w sprawach zwykłego zarządu, w tym pobierać należności. Czyli może za niego odebrać pocztę, podpisać (byle swoim imieniem i nazwiskiem) umowę ubezpieczenia samochodu, czy sprzedać jajka z gospodarstwa. Czy coś jeszcze? To zależy. Nie ma bowiem definicji zwykłego zarządu. Ogólnie chodzi o czynności typowe, występujące normalnie w danych relacjach, bieżące gospodarowanie. Ale sądy mówią, że każdy przypadek należy rozważać osobno. Dla niektórych zakup motocykla będzie zwykłą czynnością, niemal codzienną, dla innych będzie to wydatek wszystkich oszczędności. I nie tyle kwota jest tu kryterium (choć też ma ogromne znaczenie), co raczej powszechność czynności. Czy można się bronić przed takim działaniem współmałżonka? Teoretycznie tak. Trzeba bowiem zgłosić sprzeciw wobec takiej czynności. Ale kontrahent (druga strona umowy) musi o tym sprzeciwie wiedzieć. Jak nie wie w chwili zawierania umowy, to umowa jest ważna i skuteczna. A za wszystkie zobowiązania, które powstały przy tym zwykłym zarządzie odpowiada oboje małżonków solidarnie, czyli w pewnym uproszczeniu dokładnie wspólnie. Tą odpowiedzialność można ograniczyć, ale trzeba do tego wyroku sądu.

Jakby tego było mało z chwilą zawarcia małżeństwa powstaje ustrój majątkowy. I tu „z automatu” powstaje wspólność majątkowa, którą można ograniczyć, wyłączyć, lub rozszerzyć. Ale „z czym to się je” to temat na osobną notkę.

Skutki wielkiej miłości

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s